|
Życie nie jest niczym innym, jak podróżą pociągiem: składającą się z wsiadania i wysiadania, naszpikowanych wypadkami, przyjemnymi niespodziankami oraz głębokimi smutkami... Rodząc się, wsiadamy do pociągu i znajdujemy tam osoby, z którymi myślimy być zawsze podczas naszej podróży. Niestety, prawda jest inna. Oni wsiadają na jakiejś stacji pozbawiając nas swojej czułości, przyjaźni, towarzystwa... Jednak to nie przeszkadza by usiadły inne osoby, które staną się dla nas bardzo szczególne. Przybywają nasi braci, przyjaciele, cudowne miłości... Wśród osób, które jadą tym pociągiem, będą takie, które wywołują w podróży tylko smutek, oraz takie, które krążąc po pociągu będą zawsze gotowe do pomocy potrzebującym. Wielu wysiadając, pozostawi ciągłą tęsknotę... Inni przejdą tak niezauważalnie, że nie zdamy sobie sprawy, że zwolnili miejsce. Ciekawe jest, że niektórzy pasażerowie, którzy są przez nas najbardziej ukochani, zajmą miejsca w wagonach najbardziej oddalnych od naszego. Dlatego będziemy musieli przebyć drogę oddzielnie... Bez nich... Oczywiście zawsze będziemy mogli w trakcie podróży rozglądać się po naszym wagonie i dotrzeć do nich... Ale niestety możliwe, że nie będziemy już mogli usiąść przy ich boku, ponieważ miejsce to może być zajęte przez inną osobę. Ta podróż właśnie tak wygląda: pełna wyzwań, fantazji, oczekiwań, pożegnań ale nigdy powrotów. A zatem odbyjmy naszą podróż w możliwie najlepszy sposób. Próbujmy zawierać znajomości z każdym pasażerem, szukając w każdym z nich najlepszych cech. Wielka tajemnica na końcu polega na tym, że nigdy nie będziemy wiedzieć na jakiej stacji wysiadamy, ani gdzie wysiadają nasi towarzysze, ani nawet ten, który zajmuje miejsce przy naszym boku. Oddzielić się od niektórych przyjaciół, z którymi odbywałeś podróż będzie bolesne... Ale chwytam się nadziei, że kiedyś przybędę na stację główną i zobaczę jak najbliżsi przybywają z bagażem, którego nie posiadali przy wsiadaniu.
Fragment wiadomości sms, którą otrzymałem... 17.08.2010 godz. 9:32
|
|
Powitanie i pożegnanie z Afryką, ale nie z misjami! Wolontariat czeka na odważnych! A ci, którzy już raz tam byli - wracają odmienieni i już na zawsze noszą misje w sercu.
Jak wiemy, misjonarzom można towarzyszyć też w sposób duchowy. Wszak modlitwa niesie daleko! Najlepszym przykładem jest sama patronka misji (oraz naszej wojowniczej wspólnoty! :) Święta Tereska, która nigdy na misje nie wyjechała, ale swoją modlitwą każdego dnia pokonywała tysiące kilometrów!
Nie ograniczajmy jednak misji do egzotycznych krajów za morzami. Przecież każdy z nas ma swoją misję tu i teraz! Wiadomo, że najtrudniej nawracać siebie, albo być prorokiem we własnym kraju, ale kto powiedział, że będzie łatwo? Ale z Jego pomocą wszystko jest możliwe! Zaczął się okres Adwentu, dobry moment, by podjąć nowe wyzwania, albo z nowym entuzjazmem realizować dawne, czyli - spełniać swoją misję. To nie ma być bierne wyczekiwanie, tylko czas aktywnych przygotowań; duchowo aktywnych. Nie umniejszając kwestii porządków i akcji kulinarnych, zadbajmy o ducha. W sobie i wokół. Dlaczego by nie zostać misjonarzem? A gdzie i jak - to my już sami dobrze wiemy. A jeśli nie wiemy, to On nam podpowie!
Wśród moich doświadczeń misyjnych znalazł się też wyjątkowy Adwent spędzony na wędrówkach z siostrami w Andach. Obchodziłyśmy ogromną parafię, odwiedzając maleńkie wioski, by z ich mieszkańcami przygotowywać się na Jego przyjście. Niełatwo poczuć atmosferę oczekiwania i zbliżających się Świąt bez choinek, migocząco-grających światełek, bajecznych wystaw sklepowych czy świątecznych reklam. A może łatwo? Bo jeśli wyciszymy cały ten komercyjny hałas to pozostanie to co najważniejsze: Pismo Święte i ludzie.
I nie trzeba czekać na Boże Narodzenie, by Jezus wreszcie przyszedł, bo przecież On jest zawsze z nami! A w tych momentach, gdy przychodzi do nas w innych ludziach, możemy odczuć Jego obecność intensywniej. I to nie tylko w osobach rodziny uroczyście skupionej przy wigilijnym stole, czy w postaci siostry głoszącej Słowo w ubogich kaplicach andyjskich wiosek. On przychodzi do nas w każdym miejscu, o każdej możliwej porze i w każdej najbardziej bezceremonialnej i zdawałoby się - przypadkowej osobie jaką spotykamy. Niby oczywiste, ale warto sobie o tym przypomnieć, zwłaszcza podczas Adwentu, żebyśmy skupiając się na oczekiwaniu umownej daty 24 grudnia nie przegapili Jego codziennej obecności i indywidualnych spotkań w czasie wybieranym przez Niego.
|
|
Każdy poszukuje... Nawet ten, który oszukuje mówiąc: NIE! Ja niczego nie oczekuje - nie potrzebuje' dlatego nie przeszukuje. :) RYMY W STYLU WOJOWNICZYM! Straż graniczna przeczesuje torby, kieszenie... A ON wchodzi w sam środek - o'środek sanktuarium - serce. Podczas sobotniego spotkania formacyjnego dla pielgrzymów PIESZEJ EWANGELIZACYJNEJ PIELGRZYMKI na JG - dostrzegłem, że w poszukiwaniu Drogi - potrzebny jest nam ktoś na kształt Piłata. Potrzebny jest człowiek, przy pomocy którego Bóg postawi nas na krawędzi dwóch światów - życia i śmierci - prawdy i kłamstwa. To właśnie Piłat postawił Jezusowi pytanie:
Czy Ty jesteś Królem? J18,33
Pytania domagają się odpowiedzi! Wielu jest takich na szlaku poszukiwań, którzy pytają w podobny sposób- Jesteś twardy, mocny, nie do pokonania, masz plecy, układy, wtyki - jesteś królem ?
JEZUS pozwolił zrzucić się z tronu. Berło z Jego ręki wytrącił człowiek... Zpadła Mu korona z głowy!
Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat... J 18,37n
Przyszedł właśnie po to - specjalnie dla mnie - pokazać mi jak królować, jaką i czyją mocą!
Nie jest to technika, nawyk, ludzka umiejętność. To nie sprawność manualna. To podarunek dla tych, którzy urodzili się naPrawdę - dla Prawdy i z Prawdy.
...aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.
Jeśli słucham "Piłatów" mojego życia - nigdy nie wezmę w objęcia Prawdy. Wezmę w obronę siebie, swój świat - własne interesy... Udowodnię, że jestem królem tego świata: SOPOT _ MOLO_DISCO POLO!
To Królestwo Prawdy nie jest z tego świata. A zatem: Jesteś królem? Jaki świat reprezentujesz?
...dziękuję za wspólnotę, w której rysujemy historię Zbawienia.
I to On jest jej Królem! PAX Przyjaciele
|
|
Choć wiem,że nie potrzeba nawiedzać miejsc świetych,zeby poczuć świętość,albo w niej żyć,to jednak takie miejsca pomagaja nam przez swe oddziaływanie ukierunkować się na Boga.Tak też jest w Sanktuarium Fatimskim.Ale choć wielu twierdzi,że promieniowanie łaski jest tam wręcz namacalne,to ja musiałam trochę powalczyć,żeby to odczuć.
|
|
Czytaj całość…
|
|
Hej!Wita Was parafianka spod Krzyza!Zapraszam wszystkich w podroz po Ameryce Poludniowej!Zaczynamy od Kraju Inkow...Przez najblizsze miesiace postaram sie dzielic moimi doswiadczeniami z misji Siostr Bon Secours w Peru.W zaleznosci od dostepu do internetu oczywiscie...
Jak osoba swiecka moze wyjechac na misje?Nie potrafie powiedziec jak to jest w Polsce,poniewaz ja znalazlam sie tu nawiazujac kontakt ze wspolnota siostr w Irlandii.Tam wyjazdy wolontariuszy sa powszechne i istnieje wiele organizacji,ktore sie tym zajmuja.
|
|
Czytaj całość…
|
|
|